Terlikowski w TVN24+. "Republika i wPolsce24 mnie nie zapraszają" [WYWIAD]

Tomasz Terlikowski w wywiadzie dla Wirtualnemedia.pl opowiada nie tylko o swoim nowym podcaście w TVN24+. Zdradza też, dlaczego nie ma go w niektórych mediach i czemu nie lubi władzy.

Rafał Badowski
Rafał Badowski
Udostępnij artykuł:
Terlikowski w TVN24+. "Republika i wPolsce24 mnie nie zapraszają" [WYWIAD]
Tomasz Terlikowski: TV Republika i wPolsce24 mnie nie zapraszają

Dalej jest pan na czarnej liście w prawicowych mediach?

(Śmiech). Kiedyś taka była, powiedział mi o tym jeden z dziennikarzy TVP Info z czasów PiS, a teraz nie wiem. Jednak potwierdzam: są miejsca, gdzie mnie nie zapraszają.

Nie ma pana w "Do Rzeczy", telewizji wPolsce24 czy Republice. Przypadek? Do 2022 współpracował pan z tą ostatnią, a do 2017 był naczelnym stacji.

Inaczej postrzegam zadania dziennikarzy i politykę. Wymienione przez pana media mnie nie chcą. A przypomnę tylko, że jeszcze przed drugą wygraną PiS-u w 2015 roku takie tytuły jak dawne "Do Rzeczy" czy nawet "Gazeta Polska" były przestrzenią wolności. Ludzie różnych opcji spierali się w nich bardzo mocno. Może trudno w to uwierzyć, ale krytykowali też rozmaite partie prawicowe.

To się zmieniło wraz z ponownym przejęciem władzy przez PiS w 2015 roku. Błażej Strzelczyk z "Tygodnika Powszechnego" zapytał mnie wtedy: kim chciałby pan być w państwie PiS. Odpowiedziałem, że nikim. I tak się stało. Ale też warto przypomnieć, że ja zawsze rozmawiałem ze wszystkimi, bo nawet gdy byłem w prawicowych mediach, udzielałem wywiadów "Wyborczej". Nigdy nie zgadzałem się z wizją, że z kimś nie rozmawiamy.

O czym tak naprawdę będzie pana nowy podcast w TVN24+ "Terlikowski. Istota rzeczy"?

To będzie podcast filozoficzny, zupełnie co innego niż robię w RMF FM. W pierwszym odcinku będzie mowa o różnych definicjach patriotyzmu. Wbrew pozorom nie jest oczywiste, że trzeba zawsze chwycić za broń, bo czasem trzeba wyjechać z kraju.

W kolejnych odcinkach porozmawiamy o tym, kto ponosi odpowiedzialność za działania sztucznej inteligencji. Będzie mowa o tym, czy istnieje dusza. Nie wykluczam, że w podcaście będzie mowa o polityce, że zagości jakiś polityk, ale na pewno nie będzie to reguła. I nie będzie to spojrzenie na politykę z perspektywy prawicy czy lewicy, ale znacznie głębszej i ponadczasowej.

Czy w związku z nowym podcastem, zostaną zawieszone któreś z innych Pana obecnych działań dziennikarskich? Chodzi na przykład o podcast w "Więzi".

Nie sądzę. Podcast w "Więzi" dotyczy religii i Kościoła, to coś zupełnie innego niż polityczne rozmowy w RMF FM czy nowy, filozoficzny podcast w TVN24.

A czy planuje pan w przyszłości pisać następne książki?

Tak, pracuję nad kontynuacją Judasza ("To ja, Judasz. Biografia apostoła" - red.), będzie to książka poświęcona kolejnemu apostołowi.

Co w ogóle sprawiło, że zaczął pan rozmawiać z politykami o bieżączce? Chciał pan zrobić coś nowego czy po prostu dostał taką propozycję?

Tadeusz Sołtys i Marek Balawajder cztery lata temu wpadli na pomysł, żebym był jednym z piątki prowadzących Popołudniowe Rozmowy RMF FM, potem zacząłem prowadzić program w RMF 24, a na koniec dostałem – już od nowego szefostwa – Tomasza Ramzy i Michała Rodaka propozycję poprowadzenia rozmów porannych. Byłoby absurdem nie skorzystać z tej zaszczytnej propozycji.

Czy z perspektywy czasu dostrzega pan przemianę swoich poglądów, także przez pryzmat obecności w różnych mediach?

Stare polskie przysłowie mówi, że tylko krowa nie zmienia poglądów. Zmieniłem je na przykład w odniesieniu do transpłciowości czy rozmaitych kwestii politycznych. Jednak niezmiennie jestem katolikiem, powiedziałbym, że na tle zachodniego katolicyzmu, dość konserwatywnym. I ten kościec konserwatywny zachowałem w wielu kwestiach.

Od "zawsze" działałem w różnych mediach. Pisałem i piszę w "Rzeczpospolitej", w tygodniku "Ozon" byłem szefem działu, a potem wicenaczelnym. Prowadził go Szymon Hołownia. "Newsweek", w którym pracowałem, też nie był prawicowy.

A ci, którzy przestali pana zapraszać, jakoś dali to panu odczuć?

Wprost pisali, że jestem Judaszem, kimś, kto zdradził, poszedł na lep popularności. Niezależna nawet nie kryła się z tym, że zerwała ze mną współpracę, po sprawie z Mikołajem Filiksem, gdy media związane z "Gazetą Polską" ujawniły dane pozwalające zidentyfikować osobę skrzywdzoną przez pedofila. Mocno się temu sprzeciwiłem i wtedy - z hukiem się ode mnie odcięto. Od tego czasu nie mam kontaktu z mediami prawicowymi, nikt mnie nie zaprasza.

Dziennikarz powinien nieustannie weryfikować swoje poglądy na rzeczywistość i iść dalej, zachowując wierność powołaniu dziennikarza i publicysty. Nie pełnię funkcji w żadnych strukturach i cieszę się z tego. Realizuję to, co jest dla mnie dziennikarsko najważniejsze, także na łamach Wirtualnej Polski.

A gdyby dziś tamci pana zaprosili?

Poszedłbym do Republiki czy wPolsce24, oczywiście znam się z nimi prywatnie i prywatnie rozmawiam.

Problem spojrzenia w jedną stronę nie dotyczy przecież tylko wymienionych mediów?

To problem całej debaty w Polsce. Wszyscy ulegamy dwóm chorobom. Po pierwsze uznajemy, że racja jest tylko po jednej ze stron, a nieczęsto tak jest. Nieczęsto tylko jedna strona ma rację. Spojrzenie z różnych stron, dyskusja umożliwia poszukiwanie lepszych rozwiązań.

A po drugie, choć jest jasne, że nasze poglądy są nam bliższe, to zupełnie niepotrzebnie i nieprawdziwie zakładamy nie, że oni, tamci się mylą (pomyłka nie podlega ocenie moralnej), ale że kłamią, a to już ocenie podlega. I dlatego zamiast rozmawiać, weryfikować swoje poglądy, odrzucamy je. Mi bliskie jest podejście, że ktoś może się mylić, ja mogę się z nim nie zgadzać, ale to nadal może być fantastyczny człowiek. I tego staram się trzymać.

Naprawdę nie tęskni pan za kierowniczymi funkcjami w mediach?

Nie. Nie lubię władzy i nie mam dążenia do niej. Cieszę się z tego, co robię teraz, że mogę zadawać pytania w RMF FM, w podcaście TVN24, mówić o Kościele w swoim podcaście w "Więzi". Nie brakuje mi władzy. Są świetni redaktorzy, którzy się do tego nadają, a są tacy, którzy w strukturach redakcyjnych sprawdzają się gorzej.

Czuje się pan spełniony jako dziennikarz?

Tak. Bo spełniam się znacznie lepiej w bezpośredniej działalności dziennikarskiej. Z ulgą przyjmuję to, że nie muszę robić tego, co robiłem wcześniej, wynikającego z pełnienia funkcji kierowniczych w mediach.

Co było w tym najgorsze?

Wydawanie poleceń, egzekwowanie, a także konieczność niekiedy odmawiania ludziom tego, o co prosili. To było dla mnie bardzo trudne.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Wakacje sposobem na realizację noworocznych postanowień? Nowa kampania Rainbow

Wakacje sposobem na realizację noworocznych postanowień? Nowa kampania Rainbow

Enyo Agency z działem Influencer Relations

Enyo Agency z działem Influencer Relations

Film "Norymberga" trafi do VOD. Udostępni go tylko jedna platforma

Film "Norymberga" trafi do VOD. Udostępni go tylko jedna platforma

Żabka ma już ponad 12 tys. sklepów. Pogoda nie ochłodziła sprzedaży

Żabka ma już ponad 12 tys. sklepów. Pogoda nie ochłodziła sprzedaży

Ile kosztuje chaos w danych? Odzyskaj uciekającą marżę dzięki innowacjom Microsoft
Materiał reklamowy

Ile kosztuje chaos w danych? Odzyskaj uciekającą marżę dzięki innowacjom Microsoft

Paramount pozywa Warner Bros. Discovery. Chce ujawnienia szczegółów umowy z Netfliksem

Paramount pozywa Warner Bros. Discovery. Chce ujawnienia szczegółów umowy z Netfliksem