Cannes Lions Festival - the place to be (relacja)

Połowa Cannes Lions za nami. Mamy już pierwszych polskich zwycięzców Lwów, a w sieci pojawiają się nagrania z niesamowitych wystąpień najlepszych twórców reklam na świecie. Co się jednak dzieje poza ścianami pałacu festiwalowego? O Cannes w mniej oficjalny sposób pisze Agata Palmowska z K2.

tw
tw
Udostępnij artykuł:
Cannes Lions Festival - the place to be (relacja)

Jak to możliwe, że jestem tu dopiero pierwszy raz? Przecież tutaj powinno bywać się obowiązkowo co roku. Przyjazd na coroczne najważniejsze wydarzenie reklamowe na świecie powinien być chyba obowiązkiem dla każdego, kto zajmuje się reklamą. Ja już kombinuję – co zrobić, żeby tu przyjechać za rok. I za dwa. I za dziesięć. Setki godzin seminariów, wykładów, gale rozdania nagród i… no właśnie. Aktualne listy zwycięzców, nagrania z wykładów znajdziecie łatwo w sieci. Ode mnie dowiecie się, co Was czeka poza Pałacem.

Po pierwsze: Tu schowały się wszystkie miliony świata. Serio. Nigdy w życiu nie widziałam tyle drogich torebek na metr kwadratowy. Sklepy z najdroższymi markami łatwiej tu znaleźć niż kiosk z papierosami. Nie mówię już o samochodach. Jeżeli ktoś chce poczuć trochę luksusu – na przejazd promenadą można wynająć sobie ferrari. Kilka minut przyjemności i 100 euro mniej w kieszeni.

grafika

Po drugie: Pałac wcale nie jest pałacem. Miało być o tym, co poza ścianami, ale dla wszystkich tych, którzy mają wyobrażenie nieco rokokowe - nie, tak to nie wygląda. Festiwalowy budynek to betonowy kloc z lat 70-tych. Nie wygląda źle. Po prostu nie jest pałacem.

grafika

Po trzecie: Zawsze noś przy sobie wizytówki. Networking w Cannes działa na niewiarygodną skalę. Wystarczy wymienić między sobą zaledwie dwa zdania, by przekazać sobie szybko kontakt businessowy. Wszędzie. Szczególnie poza pałacem. Niemal codziennie są oficjalne imprezy organizowane przez partnerów; Adobe, Google, Spotify i innych. Na koniec wszyscy spotykają się w Gutter Barze (a raczej przed nim). Setki osób. Wszyscy są tu sobie równi. Copywriterzy z dyrektorami kreatywnymi, młode lwy z wielkimi producentami.

grafika

Po czwarte: Bez Google nie ma Cannes. To właśnie na szczególną uwagę zasługuje Google’s Sand Box. Jest to specjalnie oddzielona strefa na plaży, na której oprócz słońca, dobrej muzyki i drinków dostajemy spory kopniak inspiracji. Są warsztaty i seminaria w nieco luźniejszej plażowej formie, są Google Glasses, budowanie z lego, zabawa z Chrome, czy YouTube. Jedno z moich ulubionych miejsc podczas pobytu w Cannes. Well done, Uncle!

grafika

Festiwal w Cannes to niesamowite wydarzenie. To szok dla umysłu, zastrzyk silnej motywacji zmieszany z inspiracją. To niespodziewane rozmowy, zaskakujące odpowiedzi i przekraczanie własnych granic w głowie. No bullshit. Muszę być tu za rok.

Tekst i zdjęcia: Agata Palmowska, creative & copywriter w K2

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Cały list Czuchnowskiego do zarządu. "Nie pokonał nas PiS, cios przychodzi z wewnątrz" [TYLKO U NAS]

Cały list Czuchnowskiego do zarządu. "Nie pokonał nas PiS, cios przychodzi z wewnątrz" [TYLKO U NAS]

Republika się ugięła. Koncesja opłacona za rok

Republika się ugięła. Koncesja opłacona za rok

900 mln zł więcej w polskiej reklamie. Napędzają ją sklepy i banki, telewizja z małym wzrostem

900 mln zł więcej w polskiej reklamie. Napędzają ją sklepy i banki, telewizja z małym wzrostem

Była zmiana, jest nowy podział obowiązków. Dzieje się w zarządzie Kino Polska TV

Była zmiana, jest nowy podział obowiązków. Dzieje się w zarządzie Kino Polska TV

Oto najcenniejsi prezesi firm giełdowych. W czołówce szefowie LPP, Modivo i Orange

Oto najcenniejsi prezesi firm giełdowych. W czołówce szefowie LPP, Modivo i Orange

Walka z hazardem nowej generacji. Rusza specjalny program edukacyjny dla młodzieży

Walka z hazardem nowej generacji. Rusza specjalny program edukacyjny dla młodzieży