SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Adam Glapiński: dopóki jestem prezesem NBP, Polska do strefy euro nie wejdzie

Jest ogromna presja ze strony jednego z naszych sąsiadów, żeby wprowadzić w Polsce euro. Dopóki jestem prezesem NBP, Polska do strefy euro nie wejdzie - powiedział w piątek prezes NBP Adam Glapiński.

Adam Glapiński, fot. NBP Adam Glapiński, fot. NBP

"Jest ogromna presja ze strony jednego z naszych sąsiadów, żeby wprowadzić w Polsce euro. Żeby Polskę wprowadzić do strefy euro. I żeby Polska uczestniczyła w budowie tzw. państwa europejskiego" - mówił w piątek prezes Narodowego Banku Polski (NBP) Adam Glapiński.

Glapiński dodał, że "ten kraj ma pełne prawo podejmować działania, którymi stara się skłonić czy naprowadzić nas na tę ścieżkę (...). Może przysłać do nas jakiegoś swojego wysłannika, że tak powiem, który będzie w tym kierunku pracować".

Prezes NBP ocenił, że wprowadzenie Polski do strefy euro spowodowałoby, że wysiłek zbrojeniowy naszego kraju, zakup najnowocześniejszego sprzętu „być może stałby się niemożliwy”. "Musimy samodzielnie prowadzić politykę pieniężną, sami dbać o utrzymanie wzrostu gospodarczego i zatrudnienia. Wściekłość zwolenników tej drogi innej, wejścia do orszaku Niemiec wynika z faktu, że przez wybór mnie na drugą kadencję (prezesa NBP - PAP) ta droga na jakiś czas została zagrodzona" – stwierdził prezes NBP.

Jak podkreślił, "dopóki jestem prezesem Narodowego Banku Polskiego, Polska do strefy euro nie wejdzie".

Glapiński: będziemy podnosić stopy procentowe dopóki nie zdusimy inflacji

Będziemy podnosić stopy procentowe dopóki nie zdusimy inflacji - zapowiedział w piątek prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński. Dodał, że najubożsi nie biorą kredytów, "bo ich nie stać na kredyt hipoteczny".

Jak zaznaczył podczas piątkowej konferencji prasowej szef NBP, "inflacji nie możemy tolerować".

"Będziemy jastrzębiami w tym sensie, że będziemy podnosić stopy, dopóki nie zdusimy inflacji" - wskazał. Podkreślił, że zduszenie inflacji jest ważne. "Robimy to, chociaż dla wielu Polaków to jest tak bolesne" - stwierdził.

Glapiński podkreślił, że inflacja działa "podstępnie, destrukcyjnie - rozregulowuje całą gospodarkę, psuje proporcje, przedsiębiorcom uniemożliwia planowania inwestycji; nie mogą przewidzieć co po ile sprzedają, jaki będzie rynek". Jak dodał, bardzo zmienia strukturę dochodową, zarobkową, poziom życia.

"Uprzywilejowuje to też osoby, które mają umowy o pracę. Cały czas ich wynagrodzenia rosną z inflacją względem tych, którzy mają stałe wynagrodzenie - ich wynagrodzenia nie rosną z inflacją" - zaznaczył.

Szef NBP wskazał, że mniej więcej 230 tys. kredytów zostało pobranych w Polsce w okresie, gdy "kredyt był tani, czyli stopa banku centralnego wynosiła 0,1". "Nie dwa miliony, jak się czasami mówi" - podkreślił.

Jak mówił, "jeśli się żąda państwowej pomocy dla kredytobiorców to nie jest pomoc dla najmniej zarabiających, dla najuboższych". "Najubożsi nie biorą kredytów, bo ich nie stać na kredyt hipoteczny" - stwierdził. Dodał, że nie stać ich na wkład własny, nie mają oceny wiarygodności przez banki".

Glapiński: mam nadzieję, że w Polsce nie będzie stagflacji

Mam nadzieję, że w Polsce nie będzie stagflacji. Może się ona pojawić w wielu krajach, ale mam nadzieję, że w Polsce uda się nam utrzymać wzrost gospodarczy na poziomie 2 proc. PKB, a inflacja będzie malała – powiedział Adam Glapiński.

„Mam nadzieję, że w Polsce nie będzie stagflacji. Może się ona pojawić w wielu krajach, ale mam nadzieję, że w Polsce uda się nam utrzymać wzrost gospodarczy na poziomie 2 proc. PKB a inflacja będzie malała” – powiedział podczas piątkowej konferencji prasowej prezes NBP Adam Glapiński.

Zwrócił uwagę, że taki scenariusz widać w najnowszej projekcji inflacji i PKB, który zakłada wzrost PKB rzędu ok. 1,5-2 proc. PKB i spadek inflacji w granice celu w 2024 r.

Glapiński odniósł się także o ustawy o wsparciu kredytobiorców, w ramach której osoby posiadające złotowe kredyty hipoteczne mogą wziąć wakacje kredytowe (na 4 miesiące w tym roku i na 4 miesiące w roku 2023 r.).

„Kredytobiorcy dostali od rządu wspaniały prezent, jakim są wakacje kredytowe. Mnie jako bankowi wydaje się, że wakacje kredytowe działają w innym kierunku niż nasze zacieśnianie. Ale rozumiem, że mogą być obywatele, którzy wymagają takiego urlopu” – stwierdził Glapiński.

Dodał, że NBP wskazywał, że wakacje kredytowe powinny obejmować tylko osoby, które mają problem ze spłatą kredytu.

„Ale ktoś może wziąć ten urlop – razem 8 miesięcy – i przeczeka te wysokie stopy” – powiedział Glapiński. – „Ten urlop – wydaje się, ze jest to dobrze zabezpieczone i że przejdziemy gładko, że kredytobiorcy dotrwają do momentu, gdy stopy będą spadać” – dodał.

Prezes NBP: szczyt inflacji wystąpi najprawdopodobniej w wakacje

Szczyt inflacji wystąpi najprawdopodobniej w wakacje, potem będziemy powoli schodzić w dół - dodał prezes NBP Adam Glapiński. Dodał, że jeśli coś się zmieni i inflacja będzie dalej uporczywie rosnąć, stopy procentowe będą nadal podwyższane.

Podczas konferencji prasowej szef banku centralnego odniósł się do najnowszego raportu NBP o inflacji, który będzie opublikowany w przyszły wtorek. Jak mówił, zgodnie z nim szczyt inflacji najprawdopodobniej nastąpi w czasie wakacji. "Potem powoli będziemy schodzić w dół. Osłabienie aktywności gospodarczej plus stopniowe wygaszanie się szoków przyniesie uspokajanie się cen rynkowych" - dodał.

"Według dzisiejszej oceny można powiedzieć, że zbliżamy się do końca cyklu zacieśnienia polityki pieniężnej, choć niekoniecznie go jeszcze osiągnęliśmy. Zastrzegamy, że ta ocena może się zmienić - chciałbym, by tak nie było oczywiście. Chciałbym, by po wakacjach rzeczywiście zaczął się proces stopniowego obniżania wskaźników inflacji. Jest to nasza bazowa projekcja, ale jest to ocena warunkowa. Dalsze decyzje będą podejmowane zawsze na podstawie oceny napływających nowych danych i prognoz" - zastrzegł Glapiński.

Oświadczył, że jeśli inflacja będzie uporczywie dalej rosnąć, RPP dalej będzie podwyższać stopy procentowe. "Jeśli ustabilizuje się w wakacje i będzie maleć, nie będziemy tego robić" - dodał.

Prezes NBP wskazał, że według raportu o inflacji, w przyszłym roku inflacja spadnie, natomiast w 2024 r. wrócimy do celu inflacyjnego.

Glapiński: podwyżki stóp w strefie euro oznaczać będą osłabienie złotego

Spodziewane podwyżki stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny będą oznaczały osłabienie polskiej waluty - powiedział w piątek podczas konferencji prasowej prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński.

"Zawsze podwyższanie stóp procentowych w strefie euro i podwyższanie wartości euro oznacza obniżenie wartości złotego, jeśli wszystkie inne czynniki są bez zmiany" - powiedział prezes NBP.

Glapiński wyjaśnił, że obserwowane obecnie osłabienie złotego wynika z osłabienia euro wobec dolara.

"To, co teraz obserwujemy, to jest wzrost kursu dolara względem euro, a my razem z euro mamy słabszy kurs. To są globalne procesy w globalnej gospodarce, na globalnym rynku finansowym" - powiedział szef NBP.

Glapiński: jeśli tarcza antyinflacyjna zostanie przedłużona na przyszły rok, to inflacja będzie niższa od wskazanej w projekcji

Nie wiem, czy rząd wie, jak długo będzie obowiązywać tarcza antyinflacyjna. Jeśli zostanie przedłużona na przyszły rok, to inflacja będzie niższa niż wskazuje to projekcja – powiedział w piątek prezes NBP Adam Glapiński.

„Dynamika cen będzie podwyższona jeszcze przez jakiś czas ze względu na utrzymywanie się globalnych szoków inflacyjnych a także spodziewanych podwyżek taryf na prąd i gaz. Jednak wpływ czynników popytowych zacznie w przyszłym roku słabnąć i na koniec horyzontu projekcji inflacja powróci do górnej granicy celu inflacyjnego. Powtarzam – w 2024 r. inflacja wróci do celu” – powiedział prezes NBP Adam Glapiński podczas piątkowej konferencji prasowej.

Dodał, że stanie się tak niezależnie od tego, czy tarcze antyinflacyjne będą wydłużone. Stwierdził, że poziom inflacji będzie się kształtował różnie w zależności od czasu obowiązywania tarcz antyinflacyjnych.

„Nie wiem, czy rząd wie, jak długo będzie obowiązywać tarcza antyinflacyjna. Jeśli zostanie przedłużona na przyszły rok, to inflacja będzie niższa niż wskazuje to projekcja” – dodał Glapiński.

Przypomniał, że od października 2021 r. NBP podnosił stopy procentowe 10 razy i że stopa referencyjna NBP wzrosła w tym czasie o 640 pkt. bazowych.

„Jak mówiłem na jednej z konferencji, byliśmy jastrzębiami i nadal jesteśmy. Jesteśmy gotowi do dalszych działań. Jeśli inflacja będzie rosła, to będziemy nadal podwyższać stopy procentowe” – dodał prezes NBP.

Przypomniał, że w sierpniu nie ma posiedzenia RPP.

„Po wakacjach zobaczymy, jaka będzie sytuacja. Jeśli będzie potrzeba, to będziemy podwyższać stopy” – powiedział Glapiński.

Według szacunków NBP czynniki wewnętrzne to nie więcej niż 1/4 inflacji

Według szacunków NBP czynniki wewnętrzne to nie więcej niż 1/4 inflacji, a w 75 proc. inflacja ma charakter zewnętrzny - stwierdził podczas piątkowej konferencji prasowej prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński.

Szef NBP podczas konferencji prasowej w piątek zwrócił uwagę, że globalna inflacja wzrosła do poziomów nienotowanych od dekad we wszystkich ważnych krajach.

Odnosząc się do inflacji w Polsce wskazał: "Według naszych szacunków czynniki wewnętrzne to jest nie więcej niż jedna czwarta inflacji, a 75 proc. to cały czas inflacja z zewnątrz".

Glapiński dodał, że np. w Stanach Zjednoczonych inflacja CPI w maju sięgnęła 8,6 proc. - "czyli najwięcej od 40 lat".

"W strefie euro inflacja w czerwcu także wyniosła 8,6 proc. - czyli najwięcej w ogóle w historii tego obszaru walutowego" - dodał. Zaznaczył, że w części gospodarek strefy euro inflacja kształtowała się na dwucyfrowych poziomach.

Dołącz do dyskusji: Adam Glapiński: dopóki jestem prezesem NBP, Polska do strefy euro nie wejdzie

1 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
TxT
Dzięki Prezesowi PiS i jego "Jastrzębowi" niedługo będzimy płacić za EURO i USD ponad 5 złotych. Partia nie chce waluty europejskiej, bo NBP nie mógłby drukować już dłużej pustych złotówek bez pokrycia.
0 0
odpowiedź