SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Już nie lubimy amerykańskich seriali? Trendy telewizyjne na koniec 2021 r.

Jak seriale, to przede wszystkim te tworzone lokalnie. Jak programy, to najchętniej o miłości i zawieraniu związków. Francuzi testują formaty hybrydowe - z wykorzystaniem nowoczesnych technologii. Na targach w Cannes sporo się mówiło o tym, jak zmieniły się trendy na rynku telewizyjnym w ostatnim czasie.

Niespodziewany sukces południowokoreańskiego serialu "Squid Game" to jedno z największych zaskoczeń na rynku telewizyjnym w tym roku. Bo nikt się nie spodziewał, że azjatycka produkcja może się okazać największym hitem w historii platformy. 13 października ogłoszono, że serial obejrzało co najmniej 111 mln abonentów Netfliksa, co automatycznie oznaczało, że "Squid Game" jest najpopularniejszym tytułem w historii platformy. Przypomniano wtedy, że serial przebił oglądalnością pierwsze sezony "Bridgertonów", "Wiedźmina" i "Lupin", które 30 dni po premierze notowały wyniki w granicach 76-82 mln odsłon przypadających na jedno konto. Serwis uściślił, że przyjmuje za wyznacznik obejrzenia minimum dwie minuty poświęcone danemu tytułowi.

Zdziwienie było tym większe, że nie był to serial produkowany w Wielkiej Brytanii ani Stanach Zjednoczonych, skąd pochodziła większość hitów Netfliksa. "Squid Game" przed premierą nie był też nadmiernie promowany. A jednak coś sprawiło, że serial momentalnie zaczął przyciągać uwagę widzów na całym świecie.

O "Squid Game" mówiło się bardzo dużo podczas tegorocznych targów MIPCOM (franc. Marché International des Programs de Communication) w Cannes. Wydarzenie co roku przyciąga na kilka październikowych dni na południe Francji członków branży telewizyjnej. Biorą w nim udział przedstawiciele studiów telewizyjnych i nadawców, którzy sprzedają i kupują nowe programy do międzynarodowej dystrybucji. MIPCOM jest też okazją do premiery nowych filmów. Na imprezie pojawiają się celebryci, którzy promują swoje filmy i programy. W czasie wydarzenia odbywają się też prezentacje i panele dyskusyjne na temat nowych trendów i rozwoju branży telewizyjnej. Równolegle odbywa się impreza MIPJunior, poświęcona wyłącznie branży telewizyjnej dla dzieci.

Więcej lokalnych treści

W tym roku podczas MIPCOM dużo się mówiło o tym, że popularność "Squid Game" będzie miała ogromne znaczenie dla branży. Prelegenci zwracali uwagę, że sukces południowokoreańskiej produkcji ilustruje rosnącą siłę programów nieanglojęzycznych na całym świecie. I to może być globalny trend na rynku telewizyjnym: więcej lokalnych treści, niekoniecznie anglojęzycznych.

W ubiegłym roku na platformach streamingowych pojawiły się aż 72 nowe, nieanglojęzyczne seriale, co stanowi 55-proc. wzrost takich produkcji w stosunku do 2019 r. Jako przykłady wymieniano przede wszystkim inne hity Netfliksa, czyli francuski thriller kryminalny "Lupin" oraz hiszpański serial młodzieżowy "Szkoła dla elity".

Jak zauważono, w całej Europie, która wciąż jest największym międzynarodowym rynkiem telewizyjnym, następuje odejście od produkcji amerykańskich. Ten trend widać w ofercie hollywoodzkich gigantów, takich jak Disney, WarnerMedia czy ViacomCBS, które wycofują swoje najlepsze filmy i seriale od partnerskich nadawców z całego świata, aby wprowadzać własne lokalne produkcje na swoich platformach streamingowych.

Stworzyć lokalny hit i sprzedać go światu

Według francuskiej firmy badawczej Mediametrie, która w 11 europejskich krajach analizowała programy telewizyjne z wyłączeniem serwisów streamingowych, ​​61 proc. z nich stanowiły produkcje lokalne, a tylko 35 proc. importowano. Z tych samych badań wynika, że widzowie jeszcze chętniej oglądają programy kręcone w ich kraju - takie stanowiły 70 proc. oglądalności, a tylko 5 proc. przypadało na importowane seriale.

Autorzy badania zauważają, że największe na świecie platformy streamingowe stają się coraz bardziej międzynarodowe, a tymczasem międzynarodowe sieci stają się coraz bardziej lokalne.

- Dla lokalnych producentów treści telewizyjnych głównym celem jest teraz zbudowanie lokalnego hitu, a następnie sprzedaż tego formatu na arenie międzynarodowej, by można go było lokalnie zaadaptować - komentował wyniki badań Frédéric Vaulpré, wiceprezes Mediametrie.

Na to, że produkcje anglojęzyczne nie są dziś tak ważne, może wskazywać i to, że "The Grand Family", epopeja rodzinna z japońskiego Wowow, oparta na książce Toyoko Yamasaki, zdobyła nagrodę Mipcom Buyers' 2021 jako seria, która najprawdopodobniej dotrze wkrótce do międzynarodowej publiczności.

Z kolei na CanneSeries, międzynarodowym festiwalu telewizyjnym, który odbywa się obok MIPCOM, "Mister 8", czarno-biała fińska komedia o szefowej, która ma różnych kochanków na każdy dzień tygodnia, zdobył główną nagrodę za najlepszy serial. Inne wyróżnienia to niemiecki dramat kryminalny "The Allegation", norweska komedia o rybach poza wodą "Rodacy" oraz "Przebudźcie się", czarna komedia policyjna z Serbii.

We Francji ożywiono księżną Dianę

W Cannes dużo mówiło się też o pandemii koronawirusa, która miała wpływ na zmianę trendów telewizyjnych w ostatnich miesiącach. Przypomniano, że jeszcze kilka lat temu podczas targów MIPCOM formaty telewizyjne dominowały, choć w ostatnich latach brakowało wielkich premier. Prelegenci zabierający głos tłumaczyli, że okres lockdownu służył głównie temu, by utrzymać istniejące formaty, które w wielu regionach notowały bardzo dobre wyniki oglądalności. Takim międzynarodowym przykładem może być "Love Island" czy "Survivor" (w Polsce znany pod nazwą "Ryzykanci"). Teraz producenci telewizyjni znów chcą się skupić na wymyślaniu nowych, innowacyjnych formatów.

Jednocześnie zwracano uwagę, że dziś widownia na całym świecie oczekuje przede wszystkim formatów telewizyjnych związanych z miłością i zawieraniem związków. Dotyczy to także seriali. Jako przykład podawano np. produkcję Netfliksa "Na skraju" ("On The Verge") Julie Delpy o czterech bardzo różnych przyjaciółkach, które mierzą się z kryzysem wieku średniego, starając się połączyć swoje życia rodzinne i zawodowe.

Podczas targów MIPCOM wspomniano także o wprowadzaniu na rynek formatów hybrydowych, wykorzystujących nowe narzędzia technologiczne, które stają się coraz bardziej powszechne. Jednym z przykładów jest "Hotel du temps" wyświetlany w kanale France 3. To cykl wywiadów oparty na sztucznej inteligencji, w którym francuski prezenter Thierry Ardisson przeprowadza rozmowy z kultowymi postaciami, takimi jak księżna Diana czy Jean Gabin (francuski aktor filmowy i teatralny), które ożywają na ekranie w procesie nazwanym FaceRetriever stworzonym przez MacGuffa ("Nikczemny ja").

Dołącz do dyskusji: Już nie lubimy amerykańskich seriali? Trendy telewizyjne na koniec 2021 r.

13 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Tyle w temacie
Obecnych amerykańskich seriali nie da się w większości oglądać poprzez szaleństwo politycznej poprawności...
0 0
odpowiedź
User
Upadek ludzkości
Człowiek normalny na netflixie nie ma czego szukać
0 0
odpowiedź
User
Mgr z MBA
Zawsze tak było że sukces odnosił ten film/serial przy którym nie dłubali producenci i wytwórnia . Jeśli dawali twórcom spokój ( "bo to nic wielkiego z tego nie wyjdzie , może obejrzy trochę widzów , a ze drogie nie jest to możemy dać zielone światło " ) - to wówczas jest sukces .Czyli : np. "Breaking Bad " "Stranger things " . A tak zazwyczaj to widać że wpada producent /wysłannik wytwórni i karze zmieniać to ti tu i wychodzi sztampa.
0 0
odpowiedź